Podczas przedmiotu “Personal branding w branży muzycznej” prowadzonego na Wyższej Szkole Promocji, Mediów i Show Businessu w Warszawie, studenci uczyli się w różny sposób opowiadać o marce artysty. Zajęcia były prowadzone przez dyrektora strategicznego Music School, Ewę Marię Hordejuk.

W ramach warsztatów ze storytellingu studenci przygotowali historie zainspirowane markami wybranych muzyków lub zespołów muzycznych. Poniżej prezentujemy historię napisaną przez Karolinę Wojnarowicz, która inspirowała się zespołem SOUND’N’GRACE.

Karolina Wojnarowicz opisała historię, w której pokazuje, że warto spełniać swoje marzenia, ponieważ wtedy inni będą cieszyć się razem z nami. Nie powinniśmy obawiać się, że realizacja muzycznych marzeń może kogoś zranić.

OPOWIEŚĆ SYMBOLICZNA DLA SOUND’N’GRACE

W małej wiosce, Farelis, niedaleko królewskiego pałacu, mieszkała bardzo zdolna, lecz niepewna siebie dziewczynka – Kornelia. Miała niesamowity dar, piękny głos, który uszczęśliwiał ludzi. Dzięki niej wszyscy mieszkańcy wioski byli radośni i mniej przejmowali się problemami dnia codziennego. Dziewczynka bardzo chciała swoim darem dzielić się z innymi, lecz nie chciała opuszczać swoich bliskich i tym samym odbierać im codziennej radości, a siebie skazywać na tęsknotę. Jej niepewność pogłębiana była ubóstwem. Brakowało jej pięknych strojów, które nieraz widywała u eleganckich, obwoźnych grajków. Pewnego dnia do wioski zawitał królewski chór, który jak co roku dawał występy z okazji urodzin króla. Już mieli wyjeżdżać, gdy w oddali usłyszeli znaną im melodię.
– Słyszysz ten piękny głos? – zapytał jeden ze śpiewaków.
– Tak, zachwycający! To pieśń, którą pamiętam z dzieciństwa, mama śpiewała mi ją przed snem! – odpowiedział drugi.
– Skąd dobiega ten anielski głos? Sprawdźmy to! – zarządzili.

Piękna melodia doprowadziła ich do małej chatki na uboczu wioski. Gdy zajrzeli do środka, ich oczom ukazała się jasnowłosa dziewczynka o sarnich oczach – Kornelia.

Oczarowani i szczęśliwi muzycy zaprosili dziewczynkę na przesłuchanie w królewskim pałacu, które miało się odbyć po żniwach.
– Od wielu lat poszukujemy głosu, który by nas dopełniał! Może to właśnie Ty? – przekonywali.
– A co z mieszkańcami Farelis? Będą smutni bez mojego śpiewu…

Chór odjechał, a w głowie Kornelii kłębiły się niezliczone wątpliwości. Żniwa dobiegały końca i nadszedł dzień przesłuchania.

Skromnie ubrana wyruszyła w podróż do królewskiego zamku. Kiedy dotarła na miejsce jej oczom ukazało się grono pięknie i dostatnio ubranych dziewcząt. Opuściła wzrok na swoją ubogą i przykurzoną sukienkę oraz ciasne, nieładne buty. Zawstydzona poczuła, że jej miejsce jest w Farelis, a nie na królewskim zamku. Uciekła, zanim przesłuchanie się rozpoczęło.

Królewski chór na próżno czekał na występ dziewczynki. Żadna z kandydatek nie była dla nich odpowiednia. Nazajutrz postanowili jeszcze raz odwiedzić Farelis i przekonać Kornelię, aby do nich dołączyła.

Dziewczynka wyszła naprzeciw muzykom i zapytała:
– Czego tu szukacie? Nie dla mnie królewskie pałace i zdobne szaty. Moje miejsce jest tutaj.
– Masz talent, Kornelio. Czy nie chciałabyś nim obdarowywać ludzi poza Farelis?
– Jeszcze nigdy nie rozstawałam się z bliskimi na tak długo. Boje się tęsknoty za domem.
– A gdybyśmy podarowali Ci magiczne lusterko, które zawsze, gdy na nie spojrzysz będzie pokazywało Ci dom?

Na twarzy dziewczynki zagościł niepewny uśmiech, po chwili wahania kiwnęła głową na znak zgody.
– Oczywiście zatroszczymy się również o twoje odzienie – dodali.

Kornelia pożegnawszy się z bliskimi, wyruszyła w niezwykłą podróż z chórem, a magiczne lusterko trzymała zawsze przy sobie. Podróżując po królestwie, muzycy musieli stawiać czoła wielu wyzwaniom. Jednym z nim była przeprawa przez bardzo niebezpieczne Góry Szare. Gdy dziewczynka wyjęła lusterko, aby nacieszyć się widokiem bliskich, z nieba runęła na nią straszliwa harpia, gotowa zabić za błyskotkę. Kornelia nie miała z nią szans, a jej lusterko bezpowrotnie zniknęło w górach wraz z potworem. Dziewczynka chciała już zawracać do rodzinnej wioski, gdy u podnóży gór napotkali kilka domostw i postanowili zaśpiewać ku uciesze jej mieszkańców. Kornelia widząc szczęście ludzi obdarowanych jej talentem przekonała się, że warto się nim dzielić  nie tylko z najbliższymi.

Do rodzinnego Farelis zawitała w następnym roku wraz z królewskim chórem. Na jej widok mieszkańcy wiwatowali, a duma rozpierała ich na wieść, że swoim darem dzieli się z całym królestwem.

Karolina Wojnarowicz, styczeń 2018