Nauka gry na akordeonie w Music School cieszy się niesłabnącą popularnością. Mamy zarówno uczniów młodszych, jak i starszych; grają panowie, ale grają też panie. Szkoła muzyczna dla dorosłych ma swoją specyfikę- wiemy, że przychodzą do nas osoby bardzo zajęte, które wybrały inną drogą zawodową niż muzyka, ale nie chcą rezygnować z tego, co daje im radość. Zajęcia muzyczne odprężają, relaksują, pozwalają złapać chwilę oddechu po pracy. O tym, jak wygląda nauka muzyki, kiedy w grę wchodzi akordeon, opowiada nasz nauczyciel- Patryk Walczak.

 

Ewa: Patryk, proszę, powiedź mi coś o uczniach, którzy do ciebie przychodzą. Co to są za ludzie, po co tu przychodzą? Czego szukają?

Patryk Walczak: Moi uczniowie, jeśli chodzi o lekcje gry na akordeonie, są to zazwyczaj dorośli ludzie, ustabilizowani zawodowo, którzy spełniają swoje dziecięce marzenia, o tym, żeby grać na akordeonie. Na przykład ktoś grał w dzieciństwie, albo kiedyś, dawno rozpoczął swoja edukacje, a teraz ma chwilę wolnego czasu i może do tego wrócić. Bądź też przychodzą tacy, którzy zawsze marzyli o tym, chociaż nigdy nie próbowali i w ramach wolnego czasu, w ramach hobby, kupili akordeon i poszerzają swoją pasję.

Ewa: A czy uważasz, że w toku nauki gry na akordeonie, ale też tak szerzej- kiedy w grę wchodzi nauka muzyki- czy ci ludzie się zmieniają? Bo widzisz ich, kiedy do ciebie przychodzą… czy po jakimś czasie coś się w nich zmienia?

Patryk: Na pewno ja wymagam od nich systematyki i zaangażowania w to, co robią, bo bez sensu by było, żebyśmy się tu spotkali i po prostu przez godzinę… nie wiem.. gadali o czymś albo robili ciągle to samo. Jednak jesteśmy nastawieni na jakiś progres. Na pewno to wpływa na inne ich dziedziny życia, chociażby dlatego, że muszą codziennie z instrumentem spędzić kilka kwadransów.

Ewa: Czy czasem opowiadaj ci, że są takie sytuacje, że kiedy ćwiczą się w tej systematyczności, grają na akordeonie… opowiadał ci ktoś kiedyś, że coś tam się innego też zmienia w jego życiu?

Patryk: To znaczy takich przypadków nie miałem, ale widać to po progresie, który robią na instrumencie, że coś idzie do przodu, ta praca nie idzie na marne i z każdą nauczoną melodyjką jest ta satysfakcja, jest to szczęście z tego, ze jakiś etap jest zamknięty, że możemy przejść do następnego i to jest taka radość, jak przejście do następnej planszy w grze 🙂

Ewa: Czy gra na akordeonie jest trudna?

Patryk: No, gra na akordeonie (jak to stwierdziła przed chwilą pani, która była na zajęciach) jest bardzo trudna 🙂 Jednak ja uważam, że każdy instrument ma swoja specyfikę i po prostu pewne rzeczy na jednym instrumencie przychodzą łatwiej, a na innym trudniej. Akordeon jest ciężki dla niektórych, dla niektórych nieporęczny na początku, ale mi się wydaje, ze są na pewno trudniejsze instrumenty dla początkujących. Raz, podczas jednych warsztatów muzycznych, próbowałem się nauczyć grać na instrumencie dętym i zobaczyłem, że nie jest to prosta sprawa. Na akordeonie po godzinie, czy po jakimś tygodniu, już jesteśmy w stanie zagrać jakąś melodyjkę. Na instrumencie dętym nieraz po tygodniu, po dwóch, po miesiącu dopiero jesteśmy w ogóle w stanie wydobyć dźwięk z instrumentu. Więc jest różnica, prawda?

Ewa: Tak, to prawda… A czy myślisz, ze coś takiego, jak szkoła muzyki dla dorosłych, jest w ogóle potrzebna?

Patryk: Myślę, że jest bardzo potrzebna, bo widać w ludziach, że maja te niespełnione pasje z dzieciństwa. Spotykam się często z ludźmi, którzy mówią „o, ja też kiedyś grałem” ale niestety coś tam się pozmieniało, było zniechęcenie i jako młody człowiek ktoś wolał grać w piłkę a nie siedzieć i ćwiczyć gamy na akordeonie. I teraz jest czas- przychodzą nieraz ludzie, którzy maja już wnuki, ta pasja drzemała tyle lat i teraz jest wreszcie czas, żeby pograć, żeby te wnuki przyszły i powiedziały „dziadku, zagraj” i jest jeszcze dodatkowa radość 🙂

Ewa: A zdarza ci się, że przychodzą do ciebie w Music School osoby, które mówią otwarcie, że nie mają czasu ćwiczyć w domu? Co robisz w takich przypadkach?

Patryk: No jednak zachęcam… Staram się na wszelkie możliwe sposoby motywować, czy też grając, ale też zapraszam ludzi na moje koncerty i jakby cały czas nadmieniam, że to jest wynikiem nie tego, ze ktoś się urodził wyjątkowy, że miał jakiś nie wiadomo jak idealny start, tylko to jest efekt chwil spędzonych z akordeonem, które nie zawsze przychodzą łatwo. Czasami trzeba się nad czymś dłużej pochylić i jakiś problem rozwiązać. Zawsze to wynagradzają te chwile, kiedy potem jest satysfakcja z wykonanego utworu

Ewa: Patryk, tę rozmowę, którą teraz prowadzimy, będą czytały później różne osoby. Pewnie w większości osoby, które się zastanawiają nad tym, czy przyjść do ciebie, do Music School. Mają te marzenia, ale nieco się boją, mają w sobie blokadę, nie wiedza, czy nauka gry na akordeonie to coś dla nich, czy są w dobrym wieku, czy mają odpowiednie umiejętności… co byś im powiedział?

Patryk: To, że nigdy nie jest za późno, to jest wszędzie, na każdym kroku powiedziane i mogę tylko potwierdzić, że to jest prawda. Bo na wszystkie pasje, a tym bardziej na muzykę, zawsze jest dobry moment. To nie jest tak, że ktoś nie ma talentu. Ktoś kiedyś powiedział, ze talent to tylko dwa procent a reszta, to ciężka praca, więc nawet jak ktoś ma półtora procenta to też zapraszam 😉

Fotografia: Jakub Nowotyński

Zapraszamy również na stronę Patryka: http://patrykwalczak.com/

Jeśli masz półtora procenta, kup lekcję próbną przez Dotpay. Zadzwonimy do Ciebie aby ustalić termin zajęć 🙂